czwartek, 26 listopada 2020

Najmniejszy Pomocnik Mikołaja - recenzja

 
Zgodnie z obietnicą przychodzę do Was z kolejną świąteczną książką dedykowaną przedszkolakom. Moja 2,5 latka przy pierwszym poznaniu wydała się lekko zniecierpliwiona historyjką i pomyślałam, że być powinna do niej "dorosnąć". Przeczytałam raptem dwie strony kiedy porzuciła lekturę i poszła się bawić samochodem policyjnym. Czytanie kontynuowałam już tylko po cichu - przyznam szczerze, że byłam  bardzo ciekawa kto jest tym najmniejszym pomocnikiem - przypuszczałam nawet, że Myszka Chrobotka :). Tuż po chwili córa wróciła do mnie rozczarowana, wygodnie rozgościła się na kolanach i wysłuchała z zainteresowaniem opowiadania. Właśnie w ten sposób Najmniejszy pomocnik Mikołaja stał się naszą codzienną lekturą (naiwni Ci co myślą, że czytam ją raz dziennie :) ).

Najmniejszy pomocnik Mikołaja to urocza, pełna ciepła opowieść o Elfie Miłku, który bardzo chce obdarować grzeczne dziecko. Chce się czuć ważny, doceniony i pomocny. Czy mu się to uda? Opowieść trzyma nas w napięciu, podsyca emocje i sprawia, że pochłoniemy ją "na raz" :)

Najmniejszy pomocnik Mikołaja to dość spora, a mimo to poręczna kartonowa książka z zaokrąglonymi rogami. Na okładce znajdziemy bonus - welurowe elementy, które potrzeć musi każdy - zapewniam! Moim małym szkrabom spodobały się na tyle, że dotykały każdą stronę - niestety elementy sensoryczne znajdują się tylko na okładce. Osobiście uważam, że byłoby jeszcze lepiej gdyby na każdej stronie znajdowała "dotykowa" niespodzianka. Mimo wszystko przyznaję, okładka i tak zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie!

Dzięki tej magicznej opowieści, poczujemy świąteczny klimat, zdobędziemy kolejną okazję do rozmowy z dzieckiem na temat świątecznych tradycji, marzeń i o tym czy Mikołaj może je zawsze spełnić, o przyjaźni i bezinteresownej pomocy. W opowiadaniu spotkamy nie tylko Mikołaja, elfy, śnieżynki, ale też psa Kruczka, renifery (jest też Rudolf :) ), kota Czarusia i innych uroczych pomocników.

Książka wygląda pięknie, jest znakomicie wykończona, dopracowana, a barwne i ciekawe ilustracje są zwieńczeniem wciągającej i trzymającej w napięciu historyjki. Podoba mi się to, że na twarzach bohaterów bez trudu odczytamy ich emocje: od radości, smutku, niepewności przez zakłopotanie, aż do  ponownego odczucia szczęścia. Najmniejszy pomocnik Mikołaja będzie świetnym mikołajkowym lub świątecznym  prezentem.










Tę pozycję oraz wiele innych ciekawych publikacji znajdziesz tutaj:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Batmanka - mama testerka , Blogger